Obama walczy o pozycję USA w Afryce

Skomentuj
IRIN news
IRIN news

Podczas wizyty w Afryce prezydent Barak Obama przekonywał, że amerykańskie inwestycje i współpraca gospodarcza z USA są korzystniejsze niż rosnące wpływy Chin na czarnym lądzie. Amerykański prezydent spóźnił się jednak o kilka lat, gdyż Chińczycy nie tylko w Afryce inwestują w miejsca, o których Zachód praktycznie zapomniał, lecz także są najważniejszym partnerem handlowym dla tego kontynentu.

Podczas tygodniowej podróży Barak Obama odwiedził Senegal, RPA i Tanzanię. Wszędzie był uroczyście, wręcz entuzjastycznie witany przez lokalnych przywódców, a także przez tysiące mieszkańców tych krajów. Przesłanie amerykańskiego prezydenta było czytelne i jasne. We wszystkich stolicach mówił o możliwościach współpracy gospodarczej, szansach na rozwój Afryki. Przykładem tego ma być wizyta w tunezyjskiej elektrowni Ubongo. Barak Obama ogłosił także nowe program współpracy prywatno-publicznej i gwarancji kredytowych o wartości 7 mld. dolarów, którego celem jest rozwój afrykańskich sieci energetycznych. – Postrzegam Afryka jako następny, światowy sukces, a USA chcą być jego częścią. Mamy ogromne szanse na otwarcie nowej ery rozwoju Afryki – przekonywał. Krytycy Baraka Obamy wypominają, że podczas jego prezydentury Afryka zajęła bardzo niskie miejsce na liście amerykańskich priorytetów, na czym skorzystały przede wszystkim Chiny.

Co prawda USA nadal są największym inwestorem na tym kontynencie z kwotą inwestycji wynoszącą 90 mld. dolarów w ciągu ostatnich dziesięciu lat, jednakże Chiny w tym samym czasie zainwestowały już 75 mld. dolarów. Co więcej, od czterech lat to Pekin a nie Waszyngton jest najważniejszym partnerem handlowym dla państw Afryki.

Istotne jest także to, że Chiny inwestują w infrastrukturę, która pomoże im w przyszłości czerpać korzyści z ogromnych bogactw naturalnych Afryki. Nie przypadkiem wysoko na liście państw, w których inwestują Chiny znajdują się Sudan czy Nigeria. Pekin przy współpracy z Ankarą buduje także sieć kolejową w Etiopii o łącznej długości 5 000 km, która, m.in., połączy Adis Abebę z portem w Dżibuti, a tym samym będzie miała wielki wpływ na gospodarkę całego Rogu Afryki.

Afrykańczycy odrzucają krytykę postępowania Chin, którym zarzuca się sprzedawanie tanich produktów i bezpardonowe wykorzystywanie lokalnych warunków i wskazują, że krytyka ta brzmi szczególnie fałszywie, gdy wygłaszają je byłe potęgi kolonialne. Istotne znaczenie ma także to, że Pekin nie obciąża inwestycji koniecznością spełnienia warunków politycznych takich, jak demokratyzacja czy zapewnienie przejrzystości systemu. Warunki te są często niewygodne, lub wręcz niemożliwe do spełnienia dla lokalnych władz.

Al Jazeera / CNN / inf.włas.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>